Mieszkańcy stolicy przecierali oczy ze zdumienia, gdy nad dachem Narodowego Banku Polskiego dostrzegli znajomą sylwetkę w zielonej pelerynie. To Kapitan Kredyt powrócił z międzygalaktycznych wakacji, by stoczyć ostateczną bitwę z potworem, który pożera oszczędności Polaków: Wysokimi Stopami Procentowymi.
Kapitan Kredyt pojawił się w samym sercu finansowego dystryktu dokładnie w momencie, gdy WIBOR zaczął niebezpiecznie rosnąć. Kapitan Kredyt zapowiedział koniec ery drożyzny i rzucił się do walki.
Świadkowie zdarzenia twierdzą, że starcie było brutalne.
Wysokie Stopy Procentowe przybrały postać gigantycznej bestii składającej się z rosnących rat kredytów hipotecznych. Potwór raził przechodniów promieniami inflacyjnymi, sprawiając, że ceny wszystkich kupowanych przez Polaków produktów ciągle rosły.
– To było straszne! – relacjonuje jeden ze świadków, który akurat szedł do banku wpłacić kolejną ratę swojego kredytu. – Potwór inflacyjny dominował nad okolicą, ale wtedy nadleciał on, Kapitan Kredyt i wykrzyknął: „Mocy taniego kredytu przybywaj!” i rzucił w bestię swoją tarczą wykonaną z promocyjnej marży zero procent! Walka rozgorzała na dobre.
Gdy wydawało się, że Wysokie Stopy zyskują przewagę, Kapitan Kredyt sięgnął po swoją najpotężniejszą broń – Granat Ustawowego Odroczenia Rat i promień Refinansowania. Doszło do potężnego wybuchu i potwór Wysokich Stóp procentowych wyraźnie osłabł i zaczął się kurczyć.
– Nie pozwolę, by polskie rodziny żyły o chlebie i wodzie tylko dlatego, że wysokie stopy procentowe postanowiły opanować świat! – grzmiał Kapitan, lewitując nad kolejką do okienka w banku.
– Od dziś Wasze raty kredytowe będą spadać, a Wasze budżety domowe znowu zostaną zrównoważone – dodał Kapitan i odleciał w przestworza.






